Start w Maratonie Warszawskim przesądzony był w ubiegłym roku. W grudniu stwierdziłem, że zaryzykuję zbiórkę na rzecz fundacji Rak'n'Roll. Rach, ciach i uzbierałem zakładane 600 zł, później doszło trochę i trochę i dzięki Waszej życzliwości zebrałem 981 złotych (dorzucę brakujące 19 i będzie wyglądać ładnie, znaczy okrągło). W ramach zbiórkowego zobowiązania mam jeszcze przed sobą 4 donacje płytek krwi, póki co drobny zabieg chirurgiczny wykluczył mnie do końca roku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #biegamdobrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #biegamdobrze. Pokaż wszystkie posty
27 września 2016
28 lutego 2016
5:00? Nie dam rady
Wiosenne maratony się zbliżają. Niektórzy patrzą na mnie jak na wariata, bo biec dwa w odstępie trzech tygodni nie jest normalne. Pocieszam się, że taki Rysiu Kałaczyński dał radę biegać je przez rok i jeden dzień codziennie (fakt, że to nadczłowiek chyba), inni dają radę w dwumaratonach (znów kłania się Rysiu i jego projekt weekendowych maratonów w Wituni), to ja uciągnę dwa w trzy tygodnie.
Dziś pierwszy raz robiłem ponad 22 km tempem maratońskim. Miało być 4:51, wyszło 4:52, więc nie jest źle, choć przyznam, że ostatnie 5 km była walka. Początek to 20 minut biegu spokojnego, po nim ruszyłem do 22,4 maratońskiego. Pierwsza piątka po 4:56, po niej przyspieszyłem i po kolejnej piątce średnie tempo 10 km wyszło 4:52. Tak dociągnąłem do 17 km, droga lekko pofałdowana, z tendencją minimalnie wznoszącą. Po 18 km zegarek pokazał średnie tempo 4:53 i tak trzymał aż do końca 21 km. Owe 4 km to pilnowanie by nie zwolnić jeszcze bardziej, bo pokazanie się 4:54 byłoby skuchą. Nadzieją był ostatni kilometr prawie cały w dół. Nogi poszły luźniej i faktycznie pojawiło się 4:51 by na ostatnich 20 metrach, tuż po zakręcie o 90 stopni wrócić na 4:52.
Jakie wnioski? Trzeba ćwiczyć nogi. Przysiady, planki, wyskoki. Brakuje im wytrzymałości. Tętno było obiecujące, średnio 163 (BS biegam w okolicach 155).
Dziś pierwszy raz robiłem ponad 22 km tempem maratońskim. Miało być 4:51, wyszło 4:52, więc nie jest źle, choć przyznam, że ostatnie 5 km była walka. Początek to 20 minut biegu spokojnego, po nim ruszyłem do 22,4 maratońskiego. Pierwsza piątka po 4:56, po niej przyspieszyłem i po kolejnej piątce średnie tempo 10 km wyszło 4:52. Tak dociągnąłem do 17 km, droga lekko pofałdowana, z tendencją minimalnie wznoszącą. Po 18 km zegarek pokazał średnie tempo 4:53 i tak trzymał aż do końca 21 km. Owe 4 km to pilnowanie by nie zwolnić jeszcze bardziej, bo pokazanie się 4:54 byłoby skuchą. Nadzieją był ostatni kilometr prawie cały w dół. Nogi poszły luźniej i faktycznie pojawiło się 4:51 by na ostatnich 20 metrach, tuż po zakręcie o 90 stopni wrócić na 4:52.
Jakie wnioski? Trzeba ćwiczyć nogi. Przysiady, planki, wyskoki. Brakuje im wytrzymałości. Tętno było obiecujące, średnio 163 (BS biegam w okolicach 155).
11 grudnia 2015
A właściwie dlaczego nie pomóc?
Był czas gdy wiele osób pomogło nam. Dzięki nim nie musieliśmy się zbytnio martwić o pieniądze na pokrycie kosztów pośrednio związanych z leczeniem Weroniki. Niby banał, ale jak się człowiek wybierał na zakupy do sklepu medycznego to na gaziki, skinsept, korki do cewnika broviac zostawiał ładnych parę złotych. Do tego doszła dieta bezglutenowa po atoprzeszczepie szpiku, później w trakcie i po radioterapii. Poza tym dojazdy do szpitala i cała masa innych pierdół.

Staram się odwdzięczać jak mogę. Może nie bezpośrednio darczyńcom, ale tym, którzy pomocy potrzebują.
Od jakiegoś czasu myślałem nad moimi planami startowymi w 2016 roku. Wiosnę i lato sprecyzowałem. Została jesień. Z Berlina nici więc pomyślałem o Maratonie Warszawskim. A jak Maraton Warszawski to może akcja #biegamdobrze ? No to pobiegnę. Jeśli mi w tym pomożecie :)
Sprawa jest prosta. By móc wystartować trzeba uzbierać minimum 300 zł. Pieniądze te trafią do Fundacji Rak'n'Roll. Wygraj Życie!
Co trzeba zrobić? Wystarczy przelać drobną kwotę, może być złotówka, a minimalną kwotę uzbieramy w mig, wszak bloga obserwuje niemal 600 osób.
Każdy z Was może powiedzieć MAM TĘ MOC
Szczegóły znajdziecie tutaj.
Dziękuję :)
Staram się odwdzięczać jak mogę. Może nie bezpośrednio darczyńcom, ale tym, którzy pomocy potrzebują.
Od jakiegoś czasu myślałem nad moimi planami startowymi w 2016 roku. Wiosnę i lato sprecyzowałem. Została jesień. Z Berlina nici więc pomyślałem o Maratonie Warszawskim. A jak Maraton Warszawski to może akcja #biegamdobrze ? No to pobiegnę. Jeśli mi w tym pomożecie :)
Sprawa jest prosta. By móc wystartować trzeba uzbierać minimum 300 zł. Pieniądze te trafią do Fundacji Rak'n'Roll. Wygraj Życie!
Co trzeba zrobić? Wystarczy przelać drobną kwotę, może być złotówka, a minimalną kwotę uzbieramy w mig, wszak bloga obserwuje niemal 600 osób.
Każdy z Was może powiedzieć MAM TĘ MOC
Szczegóły znajdziecie tutaj.
Dziękuję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Dziś będzie w nieco cięższym klimacie. In memoriam. Weronika, moja córka. Rocznik 2008. Gdy miała 2 lata i 5 miesięcy wylądowała na Oddzia...
-
To jedno z tych zdań, które zajmują wysokie pozycje na liście irytujących pytań. Ile kilometrów ma ten maraton. Używając terminologii rodem...
-
Maraton Karkonoski poznałem dwa lata temu. Trasa wówczas zmasakrowała mnie na ostatnich 7 kilometrach. Do tego czasu nie wiedziałem, że zbie...
3 razy Śnieżka
Rzec można, że w naszych duszach, czasem i ciałach, istnieją zadry, z którymi koniecznie chcemy się rozliczyć. Nieważne czy nastąpi to po ro...



